Marta i Piotr - kiedyś zamożne i kochające się małżeństwo. Zamieszkali w dwupoziomowym apartamencie na Osiedlu „Pod Sosnami”. Jako ludzie sukcesu, doskonale się uzupełniali. Marta - dziennikarka (redaktor naczelna czasopisma „Kobieta”), Piotr - bankowiec. Do pełni szczęścia brakowało im tylko dziecka.
Małżeństwo Walawskich przeszło niejedną burzę. Problemy Marty z zajściem w ciążę, informacja o jej bezpłodności, kłótnie o pracę... Ale największą próbą dla nich była zdrada Piotra z Eweliną - koleżanką z poprzedniej pracy. Owocem zdrady jest dziecko - mała Ewa. Kilka dni po porodzie, jej matka zmarła.
Marta wybaczyła Piotrowi zdradę i wspólnie z nim postanowiła wychować jego córkę. Na przeszkodzie ich rodzinnemu szczęściu stanęli Andrzej i Hanna Jakubowscy - rodzice Eweliny, którzy postanowili zawalczyć o wnuczkę. Jednak po wielu stresujących miesiącach, Marta została wreszcie pełnoprawną matką Ewuni.
W Marcie zawsze skrycie podkochiwał się jej były szef, redaktor naczelny „Damy” - Robert Romanowski. Liczył na coś więcej z jej strony, Walawska jednak skutecznie odrzucała jego awanse. Wtedy Piotr dostał propozycję pracy w Londynie. Częste kłótnie i dzielenie życia na dwa kraje spowodowały, że oddalili się od siebie. Walawski znów zaczął zdradzać żonę. Dla Marty był to straszny cios. Wystąpiła o rozwód. Długo walczyła z Piotrem w sądzie o prawo do opieki nad córką. Piotr posuwał się do wielu brzydkich i perfidnych zagrywek. Namówił do zeznań Ankę, byłą przyjaciółkę Marty i związał się z siostrą zmarłej matki dziecka, Kają z którą - dla uwiarygodnienia faktu, że stworzą „pełnoprawną rodzinę” na dla dziecka - planował ślub...
Ostatecznie do jednak Marcie sąd przyznał Ewunię. Walawska związała się z Robertem. Tworzą zgodną i kochającą się parę. Robert, po odejściu z wydawnictwa, zaczął tworzyć swój autorski talk-show. Marta awansowała na dyrektora pionu wydawniczego. Niedawno szeregi Wydawnictwa G&G zasilił... Piotr. Został nowym dyrektorem finansowym w firmie. Wyraźnie ma nadzieję, by zaistnieć na nowo w życiu Walawskiej...

































